Na stronach Przeglądu Sportowego Onet opublikowano rozmowę z prezesem Polskiego Związku Badmintona Markiem Krajewskim, w której szef PZBad odpowiada na wiele pytań dotyczących działań ministra sportu Sławomira Nitrasa wobec badmintonowej centrali.

Od kilku miesięcy trwa prawdziwa wendeta ministra Nitrasa wobec Polskiego Związku Badmintona. Powód? Można się jedynie domyślać, bo ministerialne zarzuty o wykorzystywaniu pieniędzy z dotacji na kampanię wyborczą Prawa i Sprawiedliwości – zdaniem wielu absurdalne – nie potwierdziły się. Nieprawidłowości nie wykazała również zakończona niedawno kontrola ministerstwa sportu w PZBad.

O co tak naprawdę chodzi ministrowi?

Na wiele pytań dziennikarza Przeglądu Sportowego Onet odpowiedział prezes PZBad Marek Krajewski. Poniżej przytaczamy kilka cytatów z wywiadu. Zachęcamy do przeczytania całego wywiadu z Markiem Krajewskim na stronach Przeglądu Sportowego Onet (link poniżej).

Dostaliśmy wyciąg rozliczenia z elektronicznego systemu ministerstwa, że nasze rozliczenie nie zostało przyjęte. Jako powód podano „wykorzystanie środków niezgodnie z przeznaczeniem”. Bez żadnych detali. Co w ogóle pan Nitras kwestionuje, wiemy jedynie z informacji medialnych. Chyba nie tak powinna wyglądać komunikacja ministerstwa ze związkiem sportowym, prawda?
Z doniesień medialnych wiemy, że zarzuca się nam, że robiliśmy pikniki polityczne. Wysłaliśmy więc do ministerstwa pismo z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. A minął już ponad miesiąc.”

„Według ministra Nitrasa pieniądze były wykorzystywane w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. (…) Teza, że PiS chciało wygrać wybory w Polsce… badmintonem jest tak absurdalna, że aż śmieszna. Moim zdaniem minister się ośmieszył.”

W sporcie żadnej wielkiej afery nie było, więc trzeba było ją wymyślić. Padło na nas. A że Nitras – w mojej ocenie – ma kompleks wobec Tomasza Poręby, polityka PiS, który jest wiceprezesem Polskiego Związku Badmintona, to staliśmy się, jako związek, kozłem ofiarnym. „Patrzcie jaka afera! To jest bogaty związek, zabraliśmy im fortunę. Odnieśliśmy sukces!”. Ale dla mnie to nic więcej niż zwykła pokazówka, hucpa. A merytorycznie to w ogóle strzał kulą w płot.”

Nitras zdążył już pokazać, że jest strasznie zakompleksiony, widać to zresztą po jego zachowaniu. Najczęściej nie ma argumentów, więc próbuje tupać nogami, krzyczeć, zwrócić na siebie uwagę. Jest słaby merytorycznie, fatalnie się komunikuje ze środowiskiem sportowym, tworzy podziały, wznieca konflikty, popełnia gafy. On się bardziej nadaje na wiece polityczne, a nie do pracy w ministerstwie.”

To, co robi pan Nitras, jest niekorzystne, a nawet szkodliwe dla sportu. Zna pan to powiedzenie o małpie z brzytwą? No właśnie, jakoś dziwnie adekwatne mi się wydało w tej sytuacji. I to nie jest wyłącznie moja ocena. Powie to panu większość szefów związków sportowych w Polsce, ale nikt oficjalnie, z obawy, że Nitras zabierze im dotację. Więc pozostaje liczyć chyba tylko na to, że w końcu ktoś wyżej w PO się zorientuje, co ten facet w sporcie wyprawia.”

„Z tego, co wiem, sytuacja personalna w MSiT w ogóle jest bardzo ciekawa, bo niektórzy wieloletni pracownicy albo są na zwolnieniach lekarskich, albo zmieniają pracę. Według nich tak złej atmosfery i takiego braku kompetencji nie było nigdy w historii tego ministerstwa.”

„Nitras przychodzi i ogłasza nagle, że ma być 30 proc. kobiet w zarządach związków sportowych, bo jeśli nie, to on nie da na taki związek pieniędzy.
(…) Od razu media wyciągnęły, że u Nitrasa w Ministerstwie Sportu całe kierownictwo to sami mężczyźni. Ani jednej kobiety.

Gdy przychodziłem do PZBad sześć lat temu, było tu ogromne zadłużenie. Radosne zarządzanie i brak kompetencji to przepis na katastrofę. Związek wtedy nie mógł otrzymywać dotacji z ministerstwa. Nie było hal, lotek, kadra nie trenowała. Nie było niczego. I my to postawiliśmy na nogi.

CAŁOŚĆ WYWIADU ZNAJDZIESZ TUTAJ

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

 

Google search engine

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj