Zakończyła się już kontrola Najwyższej Izby Kontroli prowadzona od początku tego roku w Polskim Komitecie Olimpijskim.
Z informacji Sport.pl wynika, że prezes Radosław Piesiewicz może spać spokojnie. Sporo zastrzeżeń odnośnie wystąpienia pokontrolnego ma za to Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Jeśli ktoś spodziewał się defraudacji milionów złotych, bałaganu w dokumentach, zawierania niekorzystnych umów i zaniku publicznych pieniędzy w kierowanym przez Radosława Piesiewicza Polskim Komitecie Olimpijskim, to po publikacji ostatecznego raportu Najwyższej Izby Kontroli w sprawie PKOl będzie zdziwiony – czytamy w artykule Sport.pl
Kontrolę zlecił ówczesny minister sportu i turystyki Sławomir Nitras. Po igrzyskach w Paryżu minister sportu zwrócił się do prezesa NIK Mariana Banasia z prośbą o pilne działania, dotyczące wydatkowania pieniędzy z budżetu państwa i spółek Skarbu Państwa. Było to spowodowane informacjami, które docierały do ministra – m.in. o podróżach do Paryża prezesów różnych niestartujących na igrzyskach związków.
Kontrolę NIK komentują dziennikarze

Kontrolowano też MSiT. Tu zastrzeżeń jest więcej
Według naszych informacji gorącej linii między NIK i PKOl przed sporządzeniem ostatecznej wersji jednolitego wystąpienia pokontrolnego najpewniej nie będzie. Sprawy mogą mieć się natomiast inaczej, jeśli chodzi o same MSiT.








































